4 listopada 2021

Kierujący mówią, strażnicy słuchają.

Codzienna służba społeczności lokalnej powoduje, że czasem delikatnie uśmiechamy się mimowolnie, a czasem z trudem powstrzymujemy się, żeby nie roześmiać się w głos.

Skrzyżowanie, jakich wiele w naszym mieście. Na chodnik wjeżdża kierujący pojazdem marki Fiat.
Chwile później pomiędzy strażnikiem a kierującym tworzy się dialog.

Strażnik (do kierującego): naruszył Pan przepisy prawa o ruchu drogowym, zakaz zatrzymywania się w odległości mniejszej niż 10 metrów od skrzyżowania oraz nie pozostawił pan 1,5 metra przejścia na chodniku.

Kierujący: Panie, o co chodzi, przecież tu nie ma znaku? A ja tylko na pięć minut, bo żona kazała mi…

Strażnik: Nie ma znaku, bo zakaz wynika z przepisów, a pan ma obowiązek stosować się do przepisów.

Kierujący: Ale… przecież nikomu to nie przeszkadza, a na chodniku jest z metr przejścia, więc nie widzę problemu. Niech się pan zajmie czymś potrzebnym, a nie czepia się uczciwych ludzi.

Strażnik: Ja widzę… (czas na konsekwencje prawne)

 

PS.

Powyższy tekst jest kompilacją  rozmów strażników miejskich z kierującymi.

Zdjęcie ilustracyjne: Straż Miejska Gliwice

 

Skip to content